Moje dziecko nic umie!

On nic nie umie powiedzieć!


Twoje dziecko uczy się angielskiego już kilka lat – w szkole i na kursach.
W wakacje byliście za granicą a więc była okazja do „wykorzystania” umiejętności a okazało się że dziecko nie potrafiło zamówić jedzenia
w restauracji ani zapytać o drogę.
Zadajesz sobie pytanie, co warta  jest taka nauka?


Do tego przypominasz sobie jak cały rok szkolny wypytywałeś dziecko – „czego się dzisiaj nauczyłeś na angielskim, co robiliście?” a w odpowiedzi słyszałeś jak mantrę:

“Nic nie robiliśmy”,

“Oglądaliśmy tylko film”,

“Słuchaliśmy piosenek”,

“Nie było lekcji, bawiliśmy się”,

“Graliśmy w gry”,

“Pani tylko z nami dzisiaj rozmawiała”

Brzmi znajomo?


Nie dziw się temu – dziecko nie ma przecież pojęcia o metodyce prowadzenia lekcji, to co się dzieje na angielskim, to dla niego codzienność. 

Uczeń nie ma świadomości (zwłaszcza małe dziecko) odbywającego się procesu edukacyjnego, jeśli ono mówi, że się po prostu bawi na lekcji –
to jest super!

Uwierz, że zazwyczaj każde działanie nauczyciela ma swój cel,
nawet czynności pozornie nie związane z lekcją.

Przykładowo, tak często wykorzystywane w nauce młodszych dzieci piosenki
to doskonały sposób na naukę mówienia. Są one zazwyczaj tak wymyślone, żeby podczas ich śpiewania dzieci powtarzały określoną strukturę gramatyczną lub słownictwo. Śpiewając i rymując uczniowie „mówią” nawet nie zdając sobie
z tego sprawy.

A więc czego właściwie powinniśmy oczekiwać po określonym czasie nauki? Jakich efektów lekcji języka obcego możemy spodziewać się u naszego dziecka?

Dużo zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko. Czego innego bowiem oczekujemy od przedszkolaka, a zupełnie inne wymagania stawiamy gimnazjaliście.



Nauczanie małych dzieci opiera się głównie na zabawie, podczas której wprowadzane jest słownictwo dotyczące tematów bliskich dziecku
(a więc: rodzina, kolory, zwierzęta, jedzenie, zabawki itp.), używane są zwroty dotyczące wykonywanych czynności i polecenia, typu: “sit down”, “stand up”, “clap your hands” itp.

Zakłada się, że dziecko zaczyna rozumieć i powtarzać typowe, często powtarzane zwroty, np. “Hello/goodbye”, “What is…”, “thank you” itp.

Pamiętaj, że bierne rozumienie zawsze przychodzi szybciej niż jego produkcja, czyli czynne używanie języka (tak jak w nauce języka ojczystego) – dzieci bez trudu kojarzą często powtarzane polecenia nauczyciela, nawet jeśli same nie potrafią ich powtórzyć,
a nawet przetłumaczyć.

Dla dalszych etapów nauki języka obcego bardzo ważny jest tzw. okres ciszy u dziecka. To czas, kiedy dziecko nabiera pewności siebie, zaczyna rozumieć, że można się porozumiewać w innym języku i powoli otwiera się na jego wytwarzanie. Zakłócenie tego okresu zmuszaniem dziecka do mówienia może spowodować blokadę, którą trudno będzie w dalszym etapie przełamać.

 

O ile ucząc małe dzieci staramy się naśladować naturalny proces przyswajania mowy, to już od starszych uczniów wymagamy zaangażowania, świadomej nauki
oraz wysiłku wkładanego w opanowanie pewnych, konkretnych umiejętności (słuchania, mówienia, czytania i pisania).

To ważny etap w rozwoju języka, zarówno ojczystego, jak i obcego. Do tej pory nauka skupiała się na mówieniu i rozszerzaniu słownictwa
a teraz zaczynamy uczyć się formy pisanej, a także uświadamiamy sobie reguły gramatyczne.

 

Możesz czasem odnosić wrażenie, że Twoje dziecko uczy się w kółko tego samego – znowu kolory, zwierzęta, rodzina itp. – a jednak nie, do poznanych na wcześniejszym etapie nauki słów i zwrotów dokłada się nowe, stopniowo wprowadzając także naukę ich czytania i pisania. Fakt, że słownictwo się powtarza powoduje, że dzieci czują się bezpieczniej operując w tematyce, która już w jakiś sposób została przez nich opanowana. Każda możliwość ćwiczenia słownictwa, wzięcia udziału w prostych rozmowach, to nie jest stracony czas. To dodatkowa szansa na płynne opanowanie języka obcego.


Nie spodziewaj się więc, aby Twój dwunastolatek potrafił biegle
i bez zająknienia porozumieć się na dworcu, w restauracji, czy hotelu. 

On potrafi z pewnością bardzo dużo zrozumieć, a na pewno dając mu czas
na przygotowanie wypowiedzi będzie umiał całkiem sporo powiedzieć,
jednak nie przychodzi to jeszcze spontanicznie, odruchowo. 
Do tego dochodzi stres, całkiem naturalny w sytuacji kontaktu z obcym środowiskiem. Postaw się na miejscu dziecka – czy Ty potrafisz bez mrugnięcia okiem zapytać cudzoziemca w londyńskim autobusie, na którym przystanku wysiąść, aby dotrzeć do Trafalgar Square?

Ponadto, dzieci nie znoszą, gdy się je do czegoś zmusza – one mają wakacje, nie chcą się wysilać, kombinować – angielski kojarzy im się ze szkołą, a one przecież mają wolne…



Kolejną sprawą są realne oczekiwania w stosunku do nakładu włożonej pracy i ilości godzin przeznaczonych na naukę języka.

Jeśli roczny kurs angielskiego jest obliczony na 60 lekcji 50 - minutowych, to oznacza, że uczniowie mają kontakt z językiem angielskim ( odliczając noc ) przez cztery dni w ciągu roku szkolnego!.

Jak  dużo można się w takim czasie nauczyć?

Oczywiście możemy zwiększyć ekspozycję na język obcy poprzez  samodzielną naukę w domu, kontakt z językiem poprzez gry, piosenki i filmy. Wciąż jednak jest to rozpaczliwie mało, gdy porównamy tę ilość czasu z pobytem i realnym kontaktem z angielskim za granicą przez okres choćby paru miesięcy.

Miej to na uwadze, myśląc, że dziecko uczy się i uczy całymi latami
a umie bardzo mało....

Pamiętaj również, że każda przerwa w nauce (ferie, wakacje itp.) to regres – język nie używany zanika.


   
   Podsumowując, 
   wspieraj swoje dziecko
   w jego przygodzie z angielskim,
   ( pomysły TUTAJ )
   współpracuj z nauczycielami,
   stwarzaj dziecku szanse kontaktu
   z tym językiem,
   pamiętając jednocześnie
   o naturalnych ograniczeniach,
   a przede wszystkim -
   nie żądaj niemożliwego.

 


Dorosłym trudno jest zrozumieć, że dzieci uczą się w zupełnie inny sposób. Warto to sobie jednak uświadomić, wtedy nauka języka będzie mniej stresująca zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.


Życzę wszystkim
 owocnej nauki, z której będziecie czerpać satysfakcję!